Dziś niedziela. Mój mąż nie wstał dziś na śniadanie. Mruczał, że yymm. Więc poszłam sama na śniadanie, pogoda dziś piękna. Jesteśmy blisko Gibraltaru, jutro Wyspy Kanaryjskie.
Śniadanie jak zwykle. Czyli kawa i jakaś wędlina, słodkie bułeczki i sok. Niemiłosiernie rozwodniony sok pomarańczowy.