Przez Atlantyk – dziewiąty dzień wyprawy

Siedzimy na statku. Nic się nie dzieje. Rozmawiamy. Wszyscy Was pozdrawiają… Po angielsku, francusku, niemiecku, po polsku. Oglądamy sobie morze, nic się nie dzieje, nuda. Oglądamy sobie widoczki, nuda. Statek płynie, nic się nie dzieje. Rozmawiamy sobie. Nic się nie dziej. O, kawa przyszła, a właściwie Guseppe (nasz steward) ją przyniósł, rozmawiamy sobie. Nic się nie dzieje. Ot, nuda. Płyniemy. Nic się nie dzieje. Płyniemy sobie. Rozmawiamy sobie. Nuda panie, nuda. Rozmawiamy, gawarimy, szprechamy, parlamy, spikamy, nic się nie dzieje. I kochamy Stuhra za ten tekst. Idealny.

Głodujemy nic nie jemy. Ale to nie prawda. Karmią nas ale słabo. Nie słabo tylko skromnie. Nie wykwintnie. Niby jest coś, ale jakoś tak nam się wydaje, że nic nie ma.

Francuskie młode małżeństwo zwija sobie skręty. Zakładam, ze jest to tytoń.  Francuzka trzyma krótki, biały ustnik w ustach, a rękami zwija bibułkę z tytoniem. Wygląda to odjazdowo.

Nasza aktualna pozycja
Nasza aktualna pozycja

Starsi francuzi zajmujący. To znaczy zajmują się nami. Zajmują nas rozmową.  Bardzo sympatycznie, starają się rozmawiać, używają dużo dźwięków naśladujących, np. na beef mówią muuuu (kwicząco).

Na korytarzach wieje. Jak w kopalni, mówi mój mąż – górnik.  Że w korytarzach jest taki ciąg powietrza.

Nie buja – to dobry nius (news).

Integracja z pasażerami
Integracja z pasażerami

Dziś była pierwsza lekcja bezpieczeństwa. Przyszedł nasz przystojny kapitan, z właściwym sobie kapitańskim wdziękiem pokrótce przedstawił zasady bezpieczeństwa, po czym oddał głos oficerowi odpowiedzialnemu za  bezpieczeństwo. Pokazał nam zasady obsługi kamizelki ratunkowej i metodę ubierania pianki, chroniącej od zimnej wody w razie tonięcia statku, w której niechybnie wylądujemy w takim przypadku.  Pianka jest wielka, zakrywa wszystko łącznie z głową, stopami i rękami. Trzeba pamiętać by kaptur ubrać jako przedostatni, dopiero potem wsunąć drugą rękę i zapiąć zamek. Przypomina strój teletubisia.

Nuda panie, nuda...
Nuda panie, nuda…

  Coś wspomniał jeszcze o kasku, ale już nie słuchałam. Przecież nie będę chodzić w kasku!