Kajuta zewnętrzna Grimaldi

Przez Atlantyk – ósmy dzień wyprawy

Śniadanie wcześnie. 7.30 to dla nas ciemna noc. Zwlekamy się z łóżek i idziemy do messy. Na śniadanie pizza, ciasto, chleb. Kawa, herbata i sok pomarańczowy. Obficie, ale nie do tego jesteśmy przyzwyczajeni. Wolimy serki, kiełbaski, i takie tam, ale zobaczymy w następnych dniach, jakie będzie menu.

Poznajemy resztę pasażerów. Na statku jest 6 dwuosobowych kabin. Dwie z nich zajmują single: Szwajcarski motocyklista po 50-tce, oraz Francuz z Bordo, podający się za profesora filozofii. Coś nam nie gra, ale nie drążymy tematu, obserwujemy raczej ze zdziwieniem jak parska, pluje i nie wyciera twarzy.

port w Hamburgu
port w Hamburgu

Są całkiem mili i całkiem młodzi Szwajcarzy – Jens i Livia. Dwa małżeństwa z Francji, którzy jeżdżą Defenderem i podobną przeróbką. Jedni po trzydziestce, drudzy po pięćdziesiątce. Planują 1 lub 2 lata pojeździć… Nie komentujemy. Ale mamy wrażenie, że podziw w naszych oczach, podziw i zazdrość widać na kilometr.

woją drogą ciekawe na ile lat my wyglądamy.

Obiad. Makaron carbonara. Mięso. Sałatka z łososiem, cebulą, jabłkiem. Na temat smaku zdania w naszym małżeństwie są podzielone…

Zwiedzanie pokładu
Zwiedzanie pokładu

Na deser zażyczyłam sobie cappuccino.Popołudniu idziemy na pokład. Nic nie wskazuje, żebyśmy mieli dziś wypłynąć.

Obserwujemy pakowanie samochodów na pokład. Przyjeżdża także wielki pojazd i przywiózł łódź na platformie. Tyłem wjechał na statek i odczepił przyczepę z łodzią.

Wracamy do kabiny, otwieramy laptopy i zabieramy się za lekcje hiszpańskiego. Tradycyjnie idzie jak po grudzie, ale coś pożytecznego warto robić, skoro mamy tyle czasu.

Obserwujemy załadunek
Obserwujemy załadunek

Zabrałam też gazetę, którą kiedyś podarował mi Zbychu, więc czytam La Vanguardia z zeszłego roku… nic to, ważne że po  hiszpańsku. Zresztą i tak 2/3 nie rozumiem, ale przynajmniej próbuję…

Kiedy wychodzimy na kolację, niestety ciągle stoimy w porcie. Żadnego ruchu statku, żadnego bujania. Żadnych syren ostrzegawczych, z cyklu „helou, ruszamy”. Jednak podczas kolacji światła nabrzeża powoli zaczynają się oddalać i w końcu odpływamy.

Hamburg nocą
Hamburg nocą

Prawie wszyscy pasażerowie wychodzą na pokład obejrzeć nocną panoramę miasta. Widok od strony rzeki w dodatku z wysokości około 25m, bo na takiej mniej więcej wysokości znajduje się pokład pasażerski, jest super. Powoli przesuwające się nabrzeże i światła oddalającego się miasta, uświadamiają nam, że przez 9 następnych dni będziemy na morzu płynąć do następnego portu. Jest nim Dakar w Senegalu. Nasyceni widokami i przewiani wiatrem chowamy się w swojej kabinie i zasypiamy w akompaniamencie łagodnego kołysania.  Ahoj przygodo…

Oświetlony port w Hamburgu
Oświetlony port w Hamburgu