Dzień pięćset osiemdziesiąty drugi – 27.04.2020
Śniadania chyba większości z nas kojarzą się z posiłkiem zawierającym jakieś pieczywo. No chyba że jest się na jakiejś diecie, albo unika się pewnych składników diety. Dla nas jednak, a szczególnie dla mnie polski chleb jest nieodłącznym składnikiem posiłków. No chyba że akurat jesteśmy na wyprawie… To wtedy gorzej. Ale tym razem udało nam się nawet w warunkach tropikalnej plaży ponownie upiec chlebki i to nie mając piekarnika. A to już jest już jakiś wyczyn, sami przyznacie… 🙂
Zatem dzisiejszy poranek ponownie należał do kulinarnie udanych. Poza tym dzień upłynął pracowicie. Robimy kolejny odcinek filmu o nasze sytuacji na Youtube. Jest z tym trochę zachodu, ale mamy część materiału nakręconego podczas ostatniego wyjazdu do Santa Marta. Resztę zaś postaramy się Wam opowiedzieć własnymi słowami. Niedługo będzie premiera i pokażemy go Wam.
Dziś też trochę „drgnęło” Francuzi – Madeleine i Cedric, wyprowadzili się dziś do Santa Marta. Mają tam się zatrzymać w jakimś hostelu. To już poważny krok. Teraz czas na nas. Definitywnie. Nie ustajemy w poszukiwaniach jakiegoś dachu nad głową Na razie bez widocznych rezultatów…
———————————




