Dzień pięćset osiemdziesiąty trzeci – 28.04.2020
Nasze otoczenie powoli zmienia się. Nie żeby jakoś bardzo zauważalnie, ale jednak. Chodzi mi o to, że Wilson już nie dba o zbieranie spadających liści palmowych, a są one dosyć duże. Poza tym leży dookoła nas sporo kokosów i liści z drzew. O ile kokosy nam nie przeszkadzają, to liście i gałęzie przynajmniej te z otaczającego nas blisko terenu zbieramy sami. Trochę z nudów, a trochę żeby nie potykać się o nie chodząc dookoła auta, czy namiotu.
Dziś kolejne zmiany na campingu. Przyjechał bardzo młody Brazylijczyki, z plecakiem. Triumfalnie w maseczce wszedł na teren campingu. Rozmawiał chwilę z Jotą, właścicielem, po czym rozbił namiot. Mówi, że można przemieszczać się i nie ma za dużo problemu. To taka gwiazdeczka. Widać, że sytuacja będzie sie stabilizować. I dobrze. Choć to nie nasza bajka ten młody człowiek (ach ta różnica pokoleń) to jednak jest światło w tunelu odnośnie podróżowania…
Wieczorami dzwonię do Anki, bo to jedyna możliwość, by z kimś po polsku pogadać, poplotkować, podzielić się swoimi wynurzeniami na temat szkodliwości życia na kolumbijskiej plaży. W Polsce jest pierwsza lub druga w nocy, więc trudno komuś głowę zawracać nocnym telefonem
Dziś Anka raczy mnie informacją, że na Baja California w Meksyku, gdzie utknęła w całkiem przyzwoitym apartamencie, jest zimno, piętnaście stopni Celsjusza, chodzi po mieszkaniu w grubych skarpetach i dresach. Przez okno widać morze, które zmieniło się teraz w gnojówkę. To znaczy zmieniło kolor z niebieskiego na brązowy. Anka mówi, że zaczęła się zastanawiać, czy przypadkiem jakiś statek się gdzieś nie rozbił, a to co widać to wielka plama ropy. Ale nie. Krótko mogę ją ochrzanić, że znowu nie dzwoniła do swojej matki, która pewnie czeka na telefon. Odpowiada, że może i nie dzwoniła, ale jej wysłała nową aranżację Adama Sztaby, w której gra na skrzypcach jej kuzynka. „Jakaś przeróbka religijnej piosenki” – mówi. Zaczynam się zastanawiać.
W końcu do mnie doszło.. „Co mi panie dasz…” Beata Kozidrak rzuca gromami. To pewne…
Coś mnie doszły słuchy, że to przeróbka piosenki Beaty Kozidrak. Zaczynam drazyć i tak, tak jest „co mi panie dasz, w ten niepewny czas.”…
———————————



