1037 dzień wyprawy
Wstajemy wcześnie rano. Jedziemy do Parku narodowego Big Bend. Mieliśmy już do niego kiedyś jechać, albo i nie mielismy, ale przejeżdżaliśmy całkiem blisko dwa lata temu Defenderem. Wtedy jakoś ten park ominęliśmy, bo on naprawdę jest w drodze do nikąd. Dla zapaleńców, którzy chcą blisko granicy meksykańskiej jechać. I tyle

Od Marathon , naszego kampingu mamy jednak kawałek, budzi nas ciągle szarówka poranna, ale wstajemy i jedziemy. Po prawie dwóch godzinach dojeżdżamy do parku. Kaktusy, pola i wielki wąwóz. Zwany Santa Elena. I właśnie da niego warto tu przyjechać. W sumie to kanion, nie wąwóz, bo woda płynie, rzeka Rio Grande.
Ogromne przestrzenie pustyni Chihuahuan, poszarpane pasma górskie Chisos i wijąca się leniwie rzeka Rio Grande tworzą krajobraz surowy, a jednocześnie hipnotyzujący. To park, który nie narzuca się od pierwszego spojrzenia – raczej pozwala się odkrywać powoli, w ciszy przerywanej jedynie wiatrem i odległym krzykiem ptaków. Wędrówka po Big Bend to doświadczenie samotności w najczystszej formie, takiej, która nie przytłacza, lecz porządkuje myśli.


Big Bend często sprzedaje się w opowieściach jako park „z gorącymi źródłami”, co brzmi jak obietnica luksusu pośród dzikiej pustyni. Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej surowa i, paradoksalnie, przez to uczciwsza. Hot Springs to niewielki, kamienny basen nad Rio Grande, z wodą ciepłą, ale daleką od wizji naturalnego spa. W sezonie bywa zatłoczony, a temperatura nie zawsze robi wrażenie – szczególnie gdy po całym dniu marszu ciało marzy raczej o ciszy niż o kąpieli w miejscu, które odwiedzają wszyscy. To przykład atrakcji, która w przewodnikach urasta do rangi symbolu, a w terenie okazuje się tylko ciekawostką.
Po zobaczeniu tej wątpliwej atrakcji jemy obiad. Jesteśmy przygotowani, jak zawsze. W bagażniku czekał na swoją kolej ryż i kurczakowe tikka masala w wersji polsko teksańskiej. A co… Wzięliśmy też maszynkę do gotowania, kuchenkę gazową, dwie butle gazu także nic nas nie zaskoczy. Uwielbiam to nasze przygotowanie. Lata doświadczeń… 🙂

Późnym popołudniem wracamy na kamping. Przygotowujemy się do jutrzejszego wyjazdu. Jutro sporo drogi przed nami. Musimy już wjechać do Nowego Meksyku i tam dojechać na kamping Rockhound state park.

30.12.2025







