1028. Długa droga

1028 dzień wyprawy

Dziś śpimy na dzikusa, czyli jedziemy, długa droga przed nami. Lądujemy finalnie na Cracer Barrell. I tak to wygląda.. Póki co ruszamy rano z kampingu, czym prędzej, a potem już jedziemy i jedziemy. Najpierw przez Luizjanię, która jest niesamowita bo w tej części gdzie jesteśmy cały czas są tereny podmokłe i mosty, które są tu zbudowane, są niewiarygodne.

1027. Kamping Fireside Rv Resort

1027. dzień wyprawy

Postanawiamy sie nie ruszać z naszego kampingu już dzisiaj. Byliśmy dwa razy w Nowym Orleanie, musi wystarczyć, chociaz ciągnie mnie bardzo i chętnie bym tam pojechała, ale ponad godzina drogi w jedną stronę to jakoś tak zniechęca. pozatym trzeba ugotować coś na drogę na jutro, pozatym trzeba wyprawć, poza tym może i z basenu pójdziemy skorzystać…

za pranie trzeba zapłacić kartą… nie gotówką…
Ponchatoua

Zatem szybkie pranie, pralka 3 usd, tak sama suszarka.

1026. Nowy Orlean

1026 dzień wyprawy

Wczoraj zwiedzaliśmy Bourbon Street wieczorem, o zmierzchu, a dzisiaj w świetle słonecznym, po jasności… Ta ulica jest trochę smutna, trochę nostalgiczna. Trzeba wejść w „baśniowy” klimat, czyli dobrze się narąbać, żeby nie widzieć tej biedy, tych Afroamerykanów którzy nie maja przyszłości.

1025. Wjeżdżamy do Luizjany

1025 dzień wyprawy

Mało kto pamięta, że sprzedaż Luizjany wcale nie oznaczała tylko jednej Luizjany. Dzisiejszy stan Louisiana to zaledwie kawałeczek tego, co wtedy zmieniło właściciela. W pakiecie były tereny, z których utworzono jeszcze kilkanaście stanów, więc można powiedzieć, że Stany Zjednoczone kupiły cały wielki przyszły interior za cenę kilku pałaców wersalskich.

1022. Zimno prawie mróz

1022 dzień wyprawy

Tego nie spodziewał się prawie nikt. Mówii nam, jedźcie na Florydę tam można przeczekać spokojnie lato. Ale już nie dodali, że powinna to być Floryda poniżej Miami. A tutaj gdzie jesteśmy w Destine to dziś przyszedł mróz. No, może nie dosłownie, ale odwiedził nas strażni parkowy, tego parku gdzie jesteśmy i mówi, ze będzie na noc zakręcał wodę, to znaczy prosi żeby leciutko kapało z kranu.