267. Nieoczekiwany wyjazd do Tijuany

267 dzień wyprawy

Wczorajszego wieczoru dostaliśmy jeszcze informację z uzupełniającymi wynikamy mojej biopsji. Okazało się że mam Helicobacter Phylori…. Tak coś podejrzewałem wcześniej. Jednak dotychczasowe diagnozy nie wskazywały na to. Konkludując wczoraj późnym wieczorem jeszcze umówiliśmy kolejną wizytę w Tijuana. Zatem dziś po śniadaniu ruszamy do lekarza ponownie. Kolejna wizyta przebiegła w miarę sprawnie. Lekarz już na dalszy plan odłożył wcześniejsze wskazania na konieczność operacji!. Tym razem najważniejsze jest pozbycie się bakterii. Zatem dostaję 2 tygodniową kurację zestawem antybiotyków…

Po drodze do Rosarito wykupujemy leki. Wstępujemy na chwile do sklepu i robi się popołudnie. Zostaje nam czas na posiłek, rozmowy z Andrejem i Iwonką! Przyjeżdżają późńo, samolot z Istambułu, którym leciała Iwona był opóźńiony. Ale my z balonami byliśmy gotowi 🙂

21.11.2023

———————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.