338. Powrót do Meksyku

338 dzień wyprawy

Budzimy się super wyspani. To był super pomysł, aby jednak wziąć hotel na tę noc. Po północy byliśmy już w recepcji i szybko ulukowaliśmy się w pokoju. Wyspani, tuż przed dziewiątą przecieraliśmy oczy, zachwyceni.

Jemy w Los Angeles śniadanie i ruszamy do San Diego.

Pierwotnie plan był taki, że zaoszczędzimy te 100 USD na hotel i po wypożyczeniu auta (dużego SUV’a) będziemy spać w samochodzie. W praktyce na szczęście ten pomysł upadł i wyspani rano ruszyliśmy do San Diego. Tam oddaliśmy w Alamo auto. Nadal łatwo i przyjemnie, wszystko jest zorganizowane bardzo sprawnie, co powoduje, ze nie ma żadnego stresu czy problemu z wypożyczeniem i oddaniem auta.

Po 13 podjechali na parking Iwona i Andrzej, odebrali nas i ruszyliśmy do Rosarito. Później wpadliśmy już w codzienność „Rosaritową” i dużo rzeczy zaczęło się dziać. Ale jest dobrze. A nawet bardzo dobrze, a podróżnicze plany rodzą się i krystalizują. Wspaniale!!!

Wieczorem dostaje wiadomość od Anki. Skleiła kubek, który potłukł się w transporcie, a który przywieźliśmy jej na dobrą wróżbę z Alaski. Teraz już nie ma wątpliwości, że Anka dotrze na Alaskę, pomimo wszelakich trudności…

31.01.2024

————————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.