551. Stany Zjednoczone Ameryki

551 dzień wyprawy

Dłuuugi dzień dzisiaj. Ranek jak zwykle wstaliśmy wcześnie. Rytm dnia jest tak ustalony że budzimy się około 6. Potem spokojnie piję dziś ostatnią kawę z Iwoną. Potem już szybkie pakowanie, Załadunek ostatnich rzeczy do naszego samochodu. Musimy się wyprowadzić ze wszystkim, bo w tym mieszkaniu Andrzej i Iwona zostają tylko do 15 września.

Potem śniadanie, jemy jajecznicę, Andrzej ma chore dziąsła nie może jeść, zresztą to i tak dla niego za wcześnie. Około 10 ruszamy na Playas. Wszyscy już są. Gadamy chwilę, Iwona ustala resztę szczegółów na czas naszej nieobecności. Wszystko ok. Żegnam się serdecznie z Roxaną.

Roxana i ja 🙂

Głaszczę moje psy, szczególnie Canelo. Wczoraj niechcący wzięłam jednego szczeniaka na ręce i momentalnie pogryzły mnie pchły. Tym razem na brzuchu!!!.

Iwona ugotowała dzisiaj dużo jedzenia, jakieś żołądki i ryż i warzywa dla psów. Do tego parówki. Zobowiązuje ją dokarmiać mojego ulubieńca.

Tuż przy murze oddzielający USA od Meksyku żyją bezdomni w ziemi…

W każdym razie ruszamy na granicę po 12, po załatwieniu wszystkich spraw na Playas. Korek do przekroczenia granicy okropny Iwona jedzie na Sentri, a my ruszamy na przejście piesze. Kolejka jest zakręcona, do tego słońce, gorąco. Decydujemy poszukać autobusu. Płacisz 10 USD od osoby i przewożą Cię do odprawy omijając kolejkę.

Autobusy dowożące na granicę, dzięki temu można ominąć kolejkę
Już na granicy…
Kontrola przez przewoźnika…

Przed wejściem do autobusu sprawdzają czy masz wizę i czy bez problemu przejdziesz. Mają na punkcie jakieś połączenie z netem i na jakiś stronie sprawdzają czy masz uprawnienia by wjechać. Może na tej samej, na której my sprawdzaliśmy czyli na IE98.

Bilety na autobus 🙂

I tak autobusy czekają w kolejce bo trochę ich jest. W każdym razie czekamy i czekamy na swoją „autobusową kolej”

W końcu wjeżdżamy wysiadamy, idziemy w kolejkę. Cały pełny autobus przed nami. Także czekamy z pół godziny. W końcu celnik zaprasza nas, patrzymy w kamerę, by zobaczył czy my to my, potem pyta a gdzie, a po co, a czy macie bilet, a gdzie nocujecie dziś. Ogólnie ok. Nic się nie dzieje. Normalnie wpuszcza nas.

Dolar dziś po 18,64
Ostatni przystanek tramwaju przed granicą meksykańską

Idziemy kawałek, podjeżdża zaraz Iwona i podwozi nas do hotelu.

No niestety musimy się już rozstać, Iwona jedzie szybko do Rosarito by zdążyć przed największymi wieczornymi korkami.

Tu dziś śpimy…

A my oglądamy pokój w hotelu, co to za najtańszy hostel udało nam się wynająć (118 USD za noc), po czym idziemy coś zjeść. I tutaj zdania się podzielone, bo Krzysztof mówi że dobre, a mnie aż mdli od tego paskudnego żarcia. Ale nie ma wyjścia na tym etapie trzeba napchać brzuch i zapomnieć.

Wracamy do hotelu. Jutro z samego rana Uber i jedziemy na lotnisko…

31.09.2024

————————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.