779. Skąd się biorą bezdomni w Tijuanie?

779. dzień wyprawy

Odwożę dziś Iwonę i Andrzeja na lotnisko. Przejeżdżając przez Tijuanę nie sposób nie zauważyć, że to tętniące życiem miasto graniczne na północy Meksyku, od lat boryka się z rosnącą liczbą osób w kryzysie bezdomności. Kolorowe murale, plaże i ulice pełne kultury kontrastują tu z rzeczywistością wielu ludzi, którzy żyją bez dachu nad głową. Skąd się biorą bezdomni w Tijuanie?

1. Ci, którym nie udało się przekroczyć granicy

Bliskość granicy, a co za tym idzie z nadzieją na możliwość dotarcia do USA i lepszego życia. Tijuana leży tuż przy granicy ze Stanami Zjednoczonymi, w sąsiedztwie San Diego. Dla wielu migrantów z Ameryki Łacińskiej to pierwszy przystanek w drodze do lepszego życia. Niektórzy próbują przekroczyć granicę legalnie, inni podejmują ryzykowne próby nielegalnego przejścia. Wielu z nich zostaje zatrzymanych i deportowanych – często bez środków do życia, bez kontaktu z rodziną, bez planu. Trafiają z powrotem do Tijuany, miasta, którego nie znają, i lądują na ulicy.

2. Deportowani z USA

Wśród bezdomnych w Tijuanie jest też spora grupa deportowanych Meksykanów, którzy przez lata żyli w Stanach Zjednoczonych – często od dziecka. Po deportacji wracają do kraju, który stał się dla nich obcy. Nie znają języka, nie mają dokumentów, ani rodziny w Meksyku. Z dnia na dzień stają się „niewidzialni” – zarówno dla USA, jak i Meksyku. Dla wielu z nich jedynym schronieniem są ulice Tijuany.

3.Problemy psychiczne

Jak w wielu innych miastach, bezdomność w Tijuanie często łączy się z problemami zdrowia psychicznego i uzależnieniami. Narkotyki, zwłaszcza tanie i silne substancje jak „cristal” (meth), są łatwo dostępne. Wiele osób, które znalazły się na ulicy z innych powodów, popada w nałogi jako formę ucieczki od beznadziejności. Brak wsparcia psychologicznego i socjalnego pogłębia ten cykl wykluczenia.

4. Ubóstwo i brak dostępu do mieszkań

Tijuana rozwija się szybko, ale nierównomiernie. Obok nowoczesnych dzielnic i apartamentowców powstają improwizowane osiedla z blachy falistej. Ceny najmu rosną, a rynek mieszkań socjalnych praktycznie nie istnieje. Dla wielu osób o niskich dochodach utrzymanie się w mieście staje się niemożliwe – a kiedy kończą się pieniądze i wsparcie bliskich, kończy się też dach nad głową.

5. Uchodźcy z Ameryki Środkowej i Haiti

Tijuana jest także miejscem, do którego trafiają uchodźcy z Hondurasu, Gwatemali, Salwadoru czy Haiti. Wielu z nich utknęło w mieście po wprowadzeniu polityki „Remain in Mexico” (Pozostań w Meksyku) przez USA, która zmusza ich do czekania na decyzję azylową po stronie meksykańskiej. W wyniku przeciągających się procedur, niepewności i braku środków, wielu z nich żyje w prowizorycznych warunkach – często na ulicy.

Nie tylko problem, ale i ludzie

Bezdomność w Tijuanie to nie tylko zjawisko społeczne – to przede wszystkim konkretne historie ludzi, którzy znaleźli się w dramatycznej sytuacji z różnych powodów: biedy, deportacji, przemocy domowej, wojny, choroby. Wśród nich są matki z dziećmi, młodzi migranci, osoby starsze i całe rodziny.

Straszne jest obserwowanie tego, kiedy się przejeżdża przez ulice Tijuany. Każdego razu dotyka mnie to bardzo.

16.04.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.