545 dzień wyprawy
To już ostatnia niedziela sierpnia i ostatnia przed wyjazdem. Co prawda wylatujemy 1 września, ale niedzieli już w Rosarito nie będzie. Chyba że coś się wydarzy super nieprzewidzianego, ale nic takiego nie zakładam. Dziś od rana dużo przygotowań. Oprócz ustawicznych, powtórzę: ustawicznych rozmów o budowie na Playas de Tijuana, dzisiaj robimy ważne rzeczy. Po pierwsze pakujemy część gratów do samochodu. 15 września Iwona i Andrzej przeprowadzają się do innego apartamentu, także zabieramy wszystkie swoje rzeczy. Ale na razie zabraliśmy to co nam na pewno nie będzie potrzebne w przyszłym tygodniu przed wyjazdem i czego nie zabieramy na wyjazd do Polski i Hiszpanii.
Oprócz tego – ważna rzecz. tydzień temu robiłam odrost, ale się pomyliłyśmy z Iwoną i niepotrzebnie posłuchałyśmy meksykańskiej doradczyni w sklepie, Dałyśmy do farby niepotrzebnie wodę 20 czyli 6%. A trzeba byo dać 30 czyli 9%. Zatem kupiłyśmy nową farbę i dziś farbujemy sam odrost. Modląc się żeby z rudego wyszedł mniej lub więcej blond. Finalnie wyszedł w miarę blond, najwyżej przed wyjazdem się położy jeszcze płukankę Lavender moon. Będzie pięknie. to znaczy jest pięknie.

Potem, z uwagi na ciągłe pilnowanie regularnego karmienia Krzysztofa do 14 czekamy na mały obiad. Idziemy zatem trochę na leżaki do basenowej części obiektu. Chwilę wypoczywamy. potem obiad i jedziemy na Punta Azul. Krzysiek podłącza zmywarkę. To ostatni element, który mu teoretycznie został na Punta. Siedzimy tam ponad 3 godziny, bo wynikły jak zwykle małe komplikacje.

Wieczorem kłócimy się na śmierć i życie jak zawsze ale ja tym razem szybko wymiękam i wraca do normy, zamiast się obrażać. Jeszcze trochę. Jakby taki wyczerpujący tydzień się zapowiada, tak sądzę. Ale do wyjazdu damy radę… Mam nadzieję.
25.08.2024
—————————————




