58. Amerykańskie śniadanie i zakupy…

58 dzień wyprawy

W nocy na parkingu mieliśmy gościa. A właściwie to gospodarza chyba. Bo na nocleg podjechał jakiś pickup i stanął niedaleko nas. Jak widać nie tylko my jesteśmy bezdomni w USA… Taki żarcik ! Ale nie przeszkadzał nam, a jak wychodziłem nad ranem za potrzebą w poszukiwaniu krzaczka to wyglądało że też dalej śpi. Dzień zaczynał się pochmurnie więc jak tylko się rozwidniło odpaliłem silnik i ruszyłem w kierunku San Antonio.

Dziś mieliśmy w planach nieco zażyć amerykańskiego stylu życia. Zatem po porannej toalecie w sklepie Wollmart podjechałem do sieciowej Teksańskiej knajpki. Cracker Barry, to tu podają ponoć najlepsze śniadania w południowej części USA. Sprawdziliśmy!. Faktycznie smaki są interesujące, a atmosfera w knajpie jeszcze ciekawsza. Typowo amerykańskie południe. Jednak nie zapominamy, że to duża zasługa marketingu i wystroju nawiązującego do tradycji amerykańskiej wsi.

Następnie podjeżdżamy kilka minut do upatrzonego wcześniej sklepu Rei. Jest to miejsce gdzie upatrzyliśmy sobie specjalną kuchenkę do gotowania posiłków. Typowy amerykański produkt na benzynę z dwoma palnikami. W Polsce prawie nie do kupienia. Tu też zakupiliśmy chyba ostatnią z regału sztukę… Do tego bierzemy jeszcze galon (3,78L) paliwa do niej. Potem będziemy używać zwykłe benzyny. Teraz chcemy zrobić wszystko zgodnie z zaleceniami producenta.

Kolejne godziny modyfikuje nam sytuacja. To znaczy ja piszę bloga i zajmuje się „kempingowaniem” pod Wollmartem, a żona pisze pracę która niespodziewanie wpadła w grafik!

26.04.2023

————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.