6. Kiedy zabukowałeś airbnb ale jesteś przed czasem

6 dzień wyprawy.

Ranek powolny. Krzysiek czuje się trochę lepiej. Do 11.00 mamy czas, żeby opuścić hotel. A w naszym małym mieszkanku z airbnb zameldowanie od 15.00. No dobra, ale do akcji. Najpierw owocowe śniadanie, mandarynki, banany i pomarańcze. Naprzeciwko hotelu otwarty mały warzywniak. to tyle. (bo hotel bez śniadania niestety). Potem idziemy paręset metrów do metra. Wsiadamy na stacji Barajas. Mamy przed sobą dwie przesiadki, bo musimy dojechać na drugą stronę miasta, na Urgel. Wszystko fajnie, ale czemu te nasze bagaże takie ciężkie…?

Godzinę jedziemy metrem z przesiadkami. W końcu dochodzimy do naszego mieszkania. Mamy szczęście. Pan sprząta, za 20 minut będziemy mogli wejść. Przyjemne zdziwienie. Mieszkanko jest czyste, przyjemne, i co najważniejsze ciepłe. Idziemy na szybkie zakupy do Dia i już po 5 minutach jemy pyszne rzeczy, jakieś warzywa z patelni, pijemy sok z pomarańczy, oglądamy Netflixa w spanglish (mieszanka hiszpańskiego z angielskim) czyli napisy po hiszpańsku a film po angielsku :).

Ciepło. Jest dobrze. Łóżko wygodne. Damy radę. Krzysiek dochodzi do siebie. Ja wypiłam kawę, a on mleko z masłem. Niech się kuruje….

5 marca 2023

—————————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.