63. Abuqerque czyli odwiedzamy pana White

63 dzień podróży

Wyruszyliśmy skoro świt spod Wallmarta w Roswell. Jechaliśmy i jechaliśmy dosyć długo aż dojechaliśmy do małej wioski Sumner. iedyś za czasów dzikiego zachodu był tu fort na prerii. To tu podobno grasował Billy Kid, najsłynniejszy rewolwerowiec i bandyta dzikiego zachodu. Następnie powoli dojeżdżamy do historycznej drogi 66. A potem już cały czas na zachód w kierunku Albuquerqe.

Miasto przede wszystkim robi na nas wrażenie z powodu wielkiej ilości bezdomnych leżących i snujących się od razu na wjeździe do miasta. Drugie duże wrażenie robią przystanki autobusowe. To pierwsze miasto gdzie tak licznie są ludzie chodzący pieszo na ulicach, ale może to dlatego że jest komunikacja miejska…

Zajeżdżamy na stare miasto, szereg różnych budyneczków, kościół franciszkanów, wszystko super turystyczne. Ale trochę odczarowuje to miasto, bo wydawało się przez pryzmat filmu Breaking  Bed, że tu tylko producenci meta amfetaminy żyją i dealerzy…

Niestety następuje mała rozbieżność zdań między nami i nie wiadomo co robić dalej.  

Wieczorem jesteśmy już pokłóceni na śmierć i życie.. co to będzie… ???

01.05.2023

—————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.