894. Wymiana klocków hamulcowych

894 dzień wyprawy

Rano, zaraz po śniadaniu, na które Krzysiek zrobił całkiem dobrą jajecznicę i trochę mniej dobre przysmażone bekony, którego mu tak naprawdę nie wolno, zabrał się za wymianę klocków. Ja miałam wczoraj pisarski dzień, ale okazało sie, ze sprzedawca klocków hamulcowych wczorajszym działaniem pokżyżował mi plany.

Dziadyga sprzedał wczoraj złe klocki. Do innego modelu. A my mamy Buick Encore. Także wkurzeni na maksa, że nie sprawdziliśmy, jechaliśmy drugi raz do Springville pod Provo. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszo. Mogłam kupić w Sally & Beauty swoja farbę do włosów. Oazało sie bowiem że nie powinnam szukać żadnego Proffesional Loreal, tylko Technique. I to 10. Zawsze tylko 10. Bo od wielu miesiecy, kiedy z Iwoną robiłyśmy farbę nigdy nie pamietałyśmy i był problem, wyborem koloru.

Wracamy na nasze miejsce kampingowe, rozkoszujemy sie życiem, chłodno. Nie ma słońca, chmur dużo. Panele ładują w bardzo małym stopniu.

Krzyś wymienił klocki, a potem przejażdżka sprawdzająca. Okazało się, że tu wiele zwierzyny można zaobserwować. Oprócz jelonka którego spotkaliśmy, są jeszcze jakieś takie ni to wydry, nie to małe bobry, w sumie troszeczkę podobne do kotów zmieszanych z wiewiórką 🙂

09.08.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.