924 dzień wyprawy
Ruszamy. Zastawiamy już za sobą i Denver i Boyd Park i cały ten region. Jesteśmy zmęczeni, a ja jakaś smutna. I po chorobie i jakaś tęsknota i dużo rzeczy poszło nie tak ale szoda o tym pisać bo to minie, to drobne problemiki które się nawarstwiły, skumulowały i obojgu na ciążyły. Każdy ma jakieś swoje problemy i nam się właśnie nawarstwiły Musimy odsapnąć a tu znowu trzeba gonić. Bo już na 20 Iwona ma bilet do chicago a mamy się tam spotkać.

Ruszamy wobec tego dziś do Rushmore, najpierw będziemy spać na kampingu Edgemont, a potem jakiś bliżej Rapid City. Wszystko po to, by te głowy prezydentów wykute w skale zostawić. A jeszcze wczoraj sie okazało, że klima w buicku się zepsuła, a tyle już kasy w nią wpompowaliśmy Ech, szkoda gadać. To wszystko minie. Nie ma co płakać.
08.09.2025



