925. Black Hills

925 dzień wyprawy

Jedziemy w stronę Custer. To już Black Hills, taka nazwa krainy, dokąd jedziemy. Mamy wykupiony na trzy dni camping. Zatrzymujemy się w Custer trzeba zrobić zakupy. Sklep jest lokalny, nie za duży, ale całkiem przyzwoicie zaopatrzony. Co dalej.. Krzysiek musi stanąć dużo dalej, bo dla naszego dużego zestawu miejsca brak na sklepowym parkingu. No nic, kawałek idę, potem dzwonię i on podjeżdża. Dobrze, że karta meksykańska działa i od czasu do czasu w większym miasteczku można złapać zasięg.

Pozatym jesteśmy niebywale zachwyceni naszym Starlinkiem i naprawdę choć drogi to był zakup, to jednak wspaniały.

Dojeżdżamy na kamping, całkiem znośnie. Rozkłądamy się, a potem idziemy trochę na rowery. Fajnie. Fajne miejsce…

9. 09.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.