996. Miami

996 dzień wyprawy

Nasz kamping jest po prostu uroczy Wczoraj przyjechaliśmy tutaj bardzo późno, już zmierzchało, dopiero dziś rano widzimy w jakich pięknych okolicznościach przyrody stacjonujemy. Jesteśmy tu cztery noce, także dużo czasu by trochę wypocząć na łonie natury. Jest ciepło i bardzo duża wilgotność.

Rano decydujemy, że pojedziemy do Miami. Niestety, albo stety jest to kawałek drogi z naszego kampingu. Jechaliśmy przeszło półtorej godziny, a w nagrodę na powrót zajął nam dwie i pół godziny. Witamy w Miami, gdzie korki to powszechność. Cały obszar metropolii ma pięć i pół miliona mieszkańców, a do tego jeszcze turyści.. także cały czas miasto jest bardzo mocno zatłoczone. Wjechaliśmy pięknymi terenami, same parki, piękne duże domy, ocienione, w palmach i innych tropikalnych dracenach, beniaminach i td.

Miami często określane jest jako Magic City, ponieważ w pierwszej połowie XX wieku rozwinęło się w niezwykłym tempie, przyciągając nowych mieszkańców tak szybko, jakby miasto dosłownie wyrosło z dnia na dzień. Dziś stanowi jeden z najważniejszych punktów komunikacji morskiej na świecie. Port Miami jest największym portem pasażerskim globu i stałym przystankiem gigantycznych statków wycieczkowych, które regularnie wypełniają zatokę Biscayne.

Dużo wysokich budynków, centrum jest piękne, apartamentowce sięgające nieba, bardzo dużo parków, zieleni, dużo wysp i wysepek. Morze, plaże. No moje klimaty. Ewidentnie. Gdyby nie te korki na powrocie byłoby prawie bosko…

19.11.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.