1 dzień wyprawy.
Wreszcie wyjeżdżamy. Długo oczekiwana wyprawa nareszcie się zaczyna. Dwa lata przesiedzieliśmy w Bieszczadach, by wreszcie teraz wyruszyć za ocean, na drugą półkulę świata.
Zaczęliśmy się pakować już parę dni temu kiedy w sobotę 25 lutego kupiliśmy bilety. Jedziemy trochę chaotycznie, ale przemyślanie (cóż za oksymoroniczność). W każdym razie startujemy dziś do Malagi, tam spędzimy parę dni, potem przelatujemy do Madrytu, gdzie również spędzimy parę dni. Potem już główny „skok” do Cancun w Meksyku, by finalnie mniej więcej w połowie marca dotrzeć do Veracruz i odebrać nasze auto, które już płynie…
Jak się spakować w bagaż podręczny
Z uwagi na to, że mamy wiele przesiadek lotniczych, wybraliśmy bagaż podręczny i personalny do naszego biletu. Zrezygnowaliśmy z bagażu rejestrowanego. Spakowaliśmy się zatem do plecaków, pomimo, że długo wahaliśmy się czy nie wziąć walizki na podręczny, małej, niewielkiej, o wymiarach takich jak zalecają linie lotnicze. Wybraliśmy jednak plecaki, bo obawialiśmy się, że łażenie z walizką po Maladze czy Madrycie, czy Cancun może nie być dla nas komfortowe.
Wymiary bagażu podręcznego
Bagaż personalny w przypadku Wizzair to niewielka torba o wymiarach 10x20x30, a bagaż podręczny jest trochę większy 20x30x40. Daliśmy radę się spakować w taki bagaż na roczną (mniej więcej) wyprawę. Nie, oczywiście że tak nie jest, bo dużo niepotrzebnych ciuchów płynie statkiem w naszym aucie. Ale miło myśleć, że właśnie tak niewiele rzeczy nam potrzeba
Naszą trasę już znacie i możecie poczytać o niej poniżej :
Na lotnisko odwozi nas Łukasz. Jedziemy wygodnie Delicą i cieszymy się słońcem, które nas żegna w chłodnym, lekko ośnieżonym Trójmieście.

Wsiadamy w samolot. Nie ma opóźnienia, Do Malagi lecimy jakieś 3 godziny i 45 minut. Samolot podchodzi do lądowania od strony morza, to ciekawe doświadczenie. Podpinają rękaw i wychodzimy na terminal. Żadnej odprawy, żadnego sprawdzania paszportów. To miłe latać w obrębie krajów Unii Europejskiej. to wygodne, łatwe i przyjemne. Podobnie jeśli podróżujesz z bagażem podręcznym. Prosto, łatwo i przyjemnie.
Wsiadamy do taksówki. A tak sobie wymyśliliśmy, że jak jest już ciemno to nie będziemy jechać autobusami. Metro dojeżdża tylko do połowy naszej trasy, tam gdzie mamy wynajęty pokój. Taksówka kosztowała nas 25 euro. Przyjeżdżamy zmęczeni i pijemy herbatę, jest bowiem do dyspozycji kuchnia. Zjadamy bułki, które Mama i Zygmunt zrobili nam na drogę. Śpimy jak zabici…

28.02.2023
——————————————-



