491. Ser Mexicano esta bien chingon czyli -zajeb*ście

491 dzień wyprawy

Czas ucieka nie wiadomo gdzie… Każdy dzień przybliża nas do nie wiadomo czego. Walczymy trochę na odległość z mieszkaniem. Poprzedni najemca wymówił umowę z dnia na dzień, praktycznie rzecz biorąc, dając nam 8 dni na szukanie nowego najemcy, tak by „nie stracić” miesiąca. Od zawsze jednak powtarzam, że jestem w czepku urodzona i wiele rzeczy mi wychodzi, tylko mniej trzeba się martwić, więcej uśmiechać i ufać życiu, że się wszystko jakoś poukłada.

Dzień mija za dniem. Dziś jakby trochę spokojniej. Po południu pojechałam z Iwoną do fabryki rolet i zasłon do Rosarito. Ciekawe doświadczenie.. Znowu nowe słownictwo, praktyka, nowe doświadczenie. Czerpmy z tego czasu, który sobie wybraliśmy…

02.07.2024

—————————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.