498 dzień wyprawy
Dużo by opowiadać po pierwszym dniu pobytu na budowie. Podobno mury nie tak jak potrzeba, dużo rzeczy na tej budowie nie tak jak potrzeba. Jednak my tylko utrzymujemy taki konsensus żeby wszyscy robili to co dotychczas. Ogólnie znowu dużo się dzieje, dowiaduję się, że zasadą jest że jak przywożą towar np. cegły czy pręty do wzmocnień i ożebrowań, to należy dać napiwek kierowcy. „Na colę”. Powoli orientuję się kto jest kim na budowie. Majster, murarz, pomocnik. Pomocnik to po meksykańsku ” el pion”, murarz to „maestro”.
Najtrudniej to utrzymać dietę Krzyśka. Pilnuję by jadł co trzy godziny, przygotowuję posiłki w pudełeczkach kanapki, piekę wieczorami piersi z kurczaka… Utrapienie, ale dolegliwości trochę przeszły mu.
09.07.2027
————————————-



