499 dzień wyprawy
Kolejny poranek zaczynamy podobnie do poprzednich. Poranny przejazd do Tijuany zajmuje nam około 30 minut. Na budowie przyszedł dziś Eriner i stwierdził, że już nie może tu pracować, bo go ex konkubina Francisco podejrzewa o kradzież pieniędzy, materiałów, innych rzeczy. Wszystko skomplikowane… Franscico miał też na terenie budowy inną „działalność” – kilka samochodów które ktoś mu tu malował, naprawiał. Dziś przyjechała konkubina – Iris z dwoma facetami i koleżanką i zaczęli zabierać te samochody. Które oczywiście nie chciały odpalić. Ogólnie to nie nasza sprawa i nawet lepiej. Będzie więcej miejsca i sprawy się może z czasem same poukładają.
Poza tym dużo zamieszania. Wieczorem przyjeżdżają na budowę architekt, inżynier i wszyscy święci… Ktoś musi dokończyć budowę, zatwierdzać kolejne etapy i spróbować rozwiązać mnóstwo problemów, które się tutaj urodziły, a raczej odnalazły.
Wieczorny spacer z psem po plaży zawsze mi dobrze robi… Padam na twarz ze zmęczenia. Do wylotu do Polski 53 dni…
10.07.2024
————————————-



