1150. Fuengirola, za chwilę koniec…

1150 dzień wyprawy

Wczoraj dojechaliśmy do hotelu Reyesol do Fuengirola. całkiem przyjemny niedrogi hotel, w samym centrum miasta.

Fuengirola to miejsce, w którym rytm dnia wyznacza szum Morza Śródziemnego i zapach grillowanych sardynek unoszący się z okolicznych chiringuitos. Miasto słynie z jednej z najdłuższych promenad w Hiszpanii, która ciągnie się kilometrami i zachęca do niespiesznych spacerów o każdej porze roku. Nad panoramą góruje majestatyczny zamek Sohail, przypominający o bogatej, mauretańskiej historii regionu i służący dziś za wyjątkową scenę dla letnich koncertów. Wąskie uliczki starego miasta kryją w sobie mnóstwo urokliwych barów tapas, gdzie lokalne życie toczy się bez pośpiechu.

Ciągle mamy kupę rzeczy do zrobienia. A to oferty nna wieloryby, a to ciągłe pisanie z agentem IVSS. To był chyba nie najlepszy pomysł, że z nich skorzystaliśmy przy wysyłce. Chyba trzeba było brać Seabridge z Niemiec. ALe już trudno. Także kombinujemy z odprawą, z innymi rzeczami. Zapłaciliśmy już za tranport także jesteśmy znacznie lżejsi jeśli chodzi o portfel. ALe cóż, spójrzmy pozytywnie, z Los Angeles wyszłoby dużo drozej :).

Castillo Sohail w tle..

Pozatym ogarniamy ubezpieczenie na Luisa, żeby móc przejechać do Polski z Hamurga, i kupa innych rzeczy.

22.04.2026

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.