Peru – dzień 337

Dzień trzysta trzydziesty siódmy 26.08.2019

Rano budzimy się w Cusco. Słońce późno wschodzi,  bo otaczają nas drzewa i nieco przyćmiewają poranne promienie. Ale my szybko się zbieramy, jemy jajecznicę i idziemy na miasto. Głównym punktem programu jest kościół/klasztor Santiago Domingo. Kościół zbudowany na ruinach inkaskiej świątyni słońca. Wszystko na nas robi tam duże wrażenie. Obrazy szkoły malarstwa „cusceńskigo”, pozostałości po świątyni słońca, piękne mury i kościelne ozdoby, ornaty i inne szaty. Wcześniej zwiedzamy jeszcze kościół San Cristobal (bo mieliśmy bilet łączony z poprzedniej wizyty razem z kościołem San Blas i Katedrą). Kościół San Cristobal jest stary, ma piękne drewniane bramy, jest usytuowany na wspaniałym wzgórzu skąd widać większość zabytków Cusco. Zwiedzamy też wieżę dzwonniczą, gdzie są cztery dzwony, przymocowane skórami. Chyba nawet oryginalnymi.

dav dav dav dav

Robimy potem jeszcze zakupy w supermercado „Orion” i taksówką za 10 soli wracamy na kamping, który jest bardzo, bardzo wysoko. Na dół zeszliśmy, ale z zakupami to już się nie da… Na campingu jemy trochę owoców po czym Krzysiek zabiera się za smarowanie wałów i innych kontrolnych czynności pod autem… O 14.00 wyruszamy w kierunku Abancay, ale zjeżdżamy na nocleg o 17 na wcześniej zaplanowane miejsce – źródła termalne. Woda nie jest bardzo ciepła, co nieco rozczarowuje, ale moczymy się w basenach i jest całkiem przyjemnie…

Napisz do nas
Facebook
YouTube