Peru – Dzień 338

dav

Dzień trzysta trzydziesty ósmy 27.08.2019

Wstajemy rano w miarę wcześnie. Ja od razu biegnę do wody. Dziś jest ona cieplejsza niż wczoraj, albo to tylko takie wrażenie… Staję pod spływającym strumieniem i czuję się bosko. Można się odświeżyć, umyć i odprężyć. Piękny wschód słońca i widok na rzekę… Od razu lepiej. Pijemy tylko kawę i jedziemy dalej. Śniadanie jemy w dosyć dużej miejscowości Abancay. Miasteczko jest jakby chaotyczne, udaje nam się jednak znaleźć lokalnym market, gdzie za niewielkie pieniądze jemy śniadanio/obiad.

dav

Później już kierujemy się prosto na Ayachucho i gonimy rowerzystów – Michała i Małgosię, którzy poprosili nas o przekazanie paczki do siostry Małgosi. Nie ma wyjścia – trzeba ludziom pomóc. Rowerzyści mają przekichane, bo naprawdę ciągle wiatr wieje im w oczy.    Spędzamy ze dwie godziny na dyskusjach, tuż obok drogi. Pijemy kawę i jemy ciastka… Oni mają trzecią rocznicę ślubu. Właśnie dziś. Potem spokojnie (lub nie) dojeżdżamy do Andahuaylas i znajdujemy nocleg za miastem, bo zdecydowanie nadciągający zmrok nas zaskoczył. Jak zwykle w wysokich górach. Choć dziś śpimy zaledwie na 3060 m n.p.m.

dav sdr

Napisz do nas
Facebook
YouTube