Dużo by opowiadać, aż się pisać nie chce. Ale przecież z drugiej strony warto to rozumieć. Chociaż trochę i empatycznie podejść do zagadnienia. Nasza odprawa trwała dwa dni. Oczywiście była rewizja, to normalne już dla nas, z Defenderem było tak samo, jak przypłynął z Kolumbii. Ale po dwóch dniach mogliśmy się ogarniać z rejestracją i przeglądem. Te dwie ostatnie rzeczy poszły już sprawnie . Dobrze, że Krzysiek przygotował auto i 4 maja zmieniał światła, które wcześniej zamówił i ciągnął kabel przez całą ramę do światła przeciwmgielnego i tak dalej i tak dalej. Trochę trzeba pozmieniać, by system świateł amerykańskich zmienić na polski. Ale w piątek już byliśmy gotowi, z dowodem tymczasowym i nową rejestacją.



