Dzień dziewięćdziesiąty pierwszy 23.12.2018
Budzi nas zapach gorącego oleju. To Eryka smaży empanadas. Później sprzeda je po mszy, prawie co do jednego. Dla nas na szczęście trochę zostanie, bo nie wyobrażam sobie Argentyny bez empanadas.
PO południu jedziemy ściąć w pobliskim lasku choinkę. Zieleni dookoła tu ogromnie dużo, całe Misiones to jeden wielki las. Znajdujemy coś podobnego do jodły, ale tak naprawdę to nie w wiemy co to jest.




