Dochodzące do nas wiadomości z Polski nie nastrajają optymistycznie. I już nawet nie chodzi o to że sytuacja jest tam trudna, tylko o to że jesteśmy w kropce co robić dalej. Znaczy się czy brać w dalszym ciągu pod uwagę opcje powrotu do Europy.
Wszystkie wpisy, których autorem jest Krzysztof Rudź
Kolumbia – Dzień 762
Dziś jak zwykle wspaniały dzień. Przyjechali Barbara z Carlosem i spędziliśmy fajny czas, objadając się pieczonym kurczakiem, spaghetti domowej roboty, i arepami z serem. Do tego tradycyjnie trochę alkoholu różnej maści i dzień po prostu minął jak z bicza strzelił.
Wieczorem lekcja salsy z prawdziwym kolumbijskimi mistrzem Carlosem..
Kolumbia – Dzień 761
Podobno w Polsce dzieją się rzeczy niesłychane… Nie wiem co o tym sądzić do końca, bo chyba ludziom u władzy tam rozum odjęło… Oczywiście, że niektórzy boja się że wirus ich zaatakuje i będą chorzy. Jednak straszenie i zamykanie kolejnych miejsc publicznych to słabe rozwiązanie chyba… Nie wspominam o polityce, bo to już całkiem inna bajka…
My pomimo tego całego zamieszania w Polsce i Europie, patrzymy nieco inaczej na sytuację.
Kolumbia – Dzień 760
Dziś zerwaliśmy się skoro świt. Roboczy dzień został zarządzony. Wczesne śniadanie i już od rana czyszczenie i sprzątanie auta, wymontowywanie foteli, wymiatanie kurzy i brudu. Czyszczenie w szafkach i drobne przepakowanie się…
Jesteśmy blisko plaży, dużo rybaków, trochę kąpiących się ludzi, lokalnych.
Kolumbia – Dzień 759
Mieliśmy do dziś poczucie, że wszystko mamy pod kontrolą i spokojnie czekamy na rozwój sytuacji. A mianowicie chodzi o organizacje transportu samochodu do Europy i nasz przejazd do Kartageny. Jednak sytuacja jest bardzo dynamiczna i dowiedzieliśmy się że nasz znajomy organizuje wysyłkę kontenera z Kolumbii do Polski.
Kolumbia – Dzień 758
Czy można się przenieść na stałe do Kolumbii? Czy warto przenieść się na stałe do Kolumbii? To zależy. Od wielu czynników i potrzeb. Na ten moment (no, może by tak wykluczyć jeszcze coronavirusa) to w Kolumbii fajnie się siedzi, ale gdybyśmy mieli tu zostać na stałe, to szukalibyśmy raczej umiarkowanego klimatu.
Kolumbia – Dzień 757
Raz na jakiś czas lubię sobie zrobić coś sama, czego nie robi Krzysiek. Normalnie gotujemy często na zmianę, ja robię jakieś potrawy jednogarnkowe, soczewicę, kurczaka w sosie kokosowym i temu podobne. Ale moja ulubioną potrawą w Kolumbii są placki z tuńczyka, w akompaniamencie awokado.
Kolumbia – Dzień 756
Wczoraj podczas naprawy linki w garażu w budynku na dole załatwiłem niespodziankę dla żony. No i dziś właśnie nadszedł czas o godzinie 10 rano na jej „sprezentowanie” ;). A ta niespodzianką była rezerwacja jednogodzinnego pobytu na basenie na dachu naszego budynku.
Kolumbia – Dzień 755
Sobota. Pracowicie. Krzysiek zmienia linkę otwierania maski, bo miesiąc temu się urwała (przerwała) od korozji która weszła jeszcze na plaży. Ja pracuje nad tekstami, rano tradycyjnie ćwiczenia, wzmacnianie mięśni brzucha i kręgosłupa, takie tam … Potem koktajl z awokado obowiązkowo. Trochę nie sezon na te owoce i są droższe niż normalnie, ale za 4 tysiące peso jeszcze można kupić duży owoc.
Kolumbia – Dzień 754
Przed weekendem należy trochę odpocząć, więc zorganizowaliśmy wyjście na plaże. A jak pamiętacie nie jest to takie proste w Kolumbii. Wciąż trzeba sie rejestrować na specjalnej stronie w internecie. Zatem znaleźliśmy wolny termin i około 10 poszliśmy sie trochę ochłodzić…
Jednak droga na plaże to jakieś 10 – 15 minut spaceru, a na ulicy w słońcu piecze straszliwie.