O 10 rano po lekkim śniadaniu i kilku owocach, idziemy na basen na dach Jak za każdym razem, tak i teraz mierzą nam temperaturę i zapisują na liście wszystkie dane. Czujemy się trochę jak w dobrym hotelu, albo szpitalu…;). Ale co by to nie było to przynajmniej wiemy że jesteśmy zdrowi.
Wszystkie wpisy, których autorem jest Krzysztof Rudź
Kolumbia – Dzień 773
Dzień trochę nerwowy, bo nie wiemy czego to od nas chcą w aduanie, czyli urzędzie celnym. Nie poddajemy się i rano czynimy trochę rutynowe zadania. Poranna kawa, potem lekcja hiszpańskiego, potem basen. Potem śniadanie i jedziemy do Aduany. Przemiły urzędnik, który bardzo sie denerwuje, aż mu ręce drżą, jak rozmawia z nami po angielsku.
Kolumbia – Dzień 772
Rano budzimy się na nowym miejscu lekko nie wyspani. Nie włączaliśmy klimatyzacji, a wiatrak na suficie hałasował mocno i budziłem sie co chwilę. Ciekawe czy tak będzie też potem… Zwijamy nasze rzeczy, gospodarz jeszcze śpi więc zostawiamy klucze na stole i zatrzaskujemy drzwi.
Kolumbia – Dzień 771
Dziś od rana czeka nas sporo przygotowywania. A szykujemy się do dalekiego wyjazdu do Kartageny. To jakieś 220 km w jedną stronę, tak daleko nie ruszaliśmy się już od ładnych paru miesięcy, a właściwie to od 8 miesięcy. Tym bardziej mamy lekko nerwową atmosferę, bo sprawdzamy czy wszystko zapakowaliśmy do toreb i samochodu.
Kolumbia – Dzień 770
Pora się pożegnać z Basią i Carlosem, jadą dziś do Palomino. My zostajemy. Na nas jeszcze nie czas… To jedno z naszych ostatnich spotkań chyba w tym roku, tak myślimy, tak planujemy, ale nic nie wiadomo co się wydarzy.
Jemy razem śniadanie, jak zwykle jajecznica i owoce i świeży chlebek, który Krzysiek piecze..
Kolumbia – Dzień 769
Dziś po dziesiątej nawiedzili nas Basia i Carlos. Wracali z Bogoty, samolotem. Tak w Kolumbii są loty.. A nawet kilka. Nawet do Santa Marta, także funkcjonuje jakoś ten kraj, nie to co w PL, gdzie nawet cmentarze zamknęli … Dzień spędzamy w galeriach handlowych, bo nasi znajomi dokonują zakupu komputera.
Kolumbia – Dzień 768
Dzień można by rzec jak co dzień. Za oknem rano kolejna msza i jakaś dziewczyna próbuje śpiewać, jednak wyje straszliwie. Ciekawe że nikt jej nie zwróci uwagi, że nie ma głosu… ;). A my słuchamy tych „koncertów” kilka razy w tygodniu o 6,30 rano !.
Kolumbia – Dzień 767
Dzień dziś wyjazdowo – relaksacyjno – pracowity. Rano o 10.00 jak zwykle basen, potem pojechaliśmy na małe zakupy, koniecznie na plac adopcyjny do Santa Marta, żeby wygłaskać koty. Nie wiem jak to robią, ale sterylizacja to tu chyba kompletnie obce pojęcie.
Kolumbia – Dzień 766
Chyba przedwczoraj podczas wizyty w Mince u Andrzeja dostaliśmy, a właściwie moja żona dostała słoiczek kiszonej kapusty. Niewielki, ale jednak smak jak najbardziej swojski… Zatem dziś postanowiła zrobić z tego pożytek i na obiad była kapusta ze schabowymi… 😉 Nie powiem ma dziewczyna talent do gotowania.
Kolumbia – Dzień 765
Mam jakieś wrażenie, że siedzę w tej Kolumbii i nie widzę sensu tego siedzenia tu… 😉 Znaczy sie jest wszystko dobrze, ale sytuacja w ostatnich dniach nastawiła mnie na oczekiwanie na dalszą podróż, a raczej na zmian miejsca pobytu. Z kilkanaście dni chcemy opuścić nasze spokojne mieszkanie i pojechać do Kartageny.