O poranku wyglądaliśmy przez okno z wielkim zaciekawieniem. Prognozy pogody mówiły, że ma być już dziś dużo spokojniej i bez deszczu. Jednak ciężkie chmury na niebie pozostały. Na dodatek mocno się ochłodziło. Oczywiście nie do tego stopnia, żeby ubierać coś grubszego na siebie.
Wszystkie wpisy, których autorem jest Krzysztof Rudź
Kolumbia – Dzień 783
Sezon huraganowy na wybrzeżu karaibskim trwa w najlepsze. Dziś całą noc padał, a właściwie lał silny rzęsisty deszcz i mocno wiało. Całe ściany deszczu. Potem przyszedł ranek, który przyniósł kolejny deszcz, który już sobie nie poszedł, tylko został z nami na prawie cały dzień .
Kolumbia – Dzień 782
Kartagena to miasto zostało założone w 1532 roku przez Pedra de Heredię. Pełna nazwa miasta brzmi Cartagena de Indias. Był to bardzo ważny w początkowym okresie okresu kolonialnego w Ameryce port przeładunkowy wielu towarów. Najważniejsze z nich to złoto, srebro i kamienie szlachetne wywożone prosto do Europy na dwory tamtejszych władców.
Kolumbia – Dzień 781
Dzisiaj rano wyjechała, a właściwie wyleciała do Cali nasza współlokatorka z mieszkania. Była tu chyba tydzień i zwiedzała Kartagenę. My na śniadanie jedliśmy tylko jakieś owoce i soczki. Za to około południa poszliśmy już na miasto w poszukiwaniu miejsca na zjedzenie obiadu…
Zdecydowaliśmy się na to samo miejsce co w poprzednim dniu.
Kolumbia – Dzień 780
Dzisiaj od rana i w nocy zresztą też prawie ciągle pada. Nawet słychać co chwila spore grzmoty. Jakoś w Kartagenie wydaje mi się, że jest więcej deszczu niż w Santa Marta. Może to taki zbieg okoliczności, ale mam wrażenie że tu chyba jest jednak bardziej mokro i gorąco niż w poprzednim naszym miejscu zamieszkania.
Kolumbia – Dzień 779
Dziś jest nasz pierwszy dzień w tej podróży bez samochodu. No właściwie to nie tak do końca, bo mieliśmy już okresy bez Defendera. Na przykład podczas pobytu w Meksyku czy na Kubie. Jednak tym razem jest trochę inaczej, bo zobaczymy go dopiero w Polsce po tym jak odbierzemy go z portu z kontenera.
Kolumbia – dzień 778
O dzisiejszym dniu można by napisać wiele. Ale na pewno nie to, że jest to dzień spokojny i relaksujący… Ale po kolei. Wiadomo było że taka chwila nadejdzie, bo szykowaliśmy się do tego już od jakiegoś czasu. Zatem transport Defendera do Europy jest częścią naszego „tajnego” planu… Dziś przystąpiliśmy do jego realizacji…
Z samego rana po niewielkiej jajecznicy ruszamy do portu pod wskazany przez naszego agenta adres.
Kolumbia – Dzień 777
Dzisiejszy dzień mija pod znakiem zdejmowani skrzyni z bagażnika naszego defendera. To się nazywa przygotowanie do wjazdu do kontenera… Jednak wczesny przedpołudniowy deszcz trochę psuje robotę. Po kilku rozkręconych elementach uciekamy do mieszkania, bo wszystko jest mokre. Na szczęście w tropikalnym klimacie wszystko schnie szybko i po około 2 godzinach można wracać do roboty.
Kolumbia – Dzień 776
No to wyjeżdżamy z Santa Marta. Dziwnie to brzmi, bo wiemy, że wyjeżdżamy już na dłużej, a nawet bardzo długo… co dowodzi niezbicie, że wielka jest w nas ochota by tu wrócić. To całkiem dobry klimat dla nas. Może i jest za ciepło, może i duszno, może i klimat tropikalny nie sprzyja myśleniu i pracy, ale jest za to niezwykle wakacyjnie cały czas i otacza nas wszechogarniająca błogość i uczuci wakacyjnego nastroju…
Nie wiadomo co robić, bo jakiś dziwny smutek wzbiera.
Kolumbia – Dzień 775
Dziś budzimy się w przedostatnim dni naszego całego pobytu w Santa Marta. Nie wiadomo co tu napisać o odczuciach, bo jednak spędziliśmy w tym mieszkaniu właściwie 6 miesięcy. Nawet jak ostatnio wracaliśmy z Kartageny, to mówiliśmy do siebie, że wracamy do domu….