Kolumbia – Dzień 780

Dzisiaj od rana i w nocy zresztą też prawie ciągle pada. Nawet słychać co chwila spore grzmoty. Jakoś w Kartagenie wydaje mi się, że jest więcej deszczu niż w Santa Marta. Może to taki zbieg okoliczności, ale mam wrażenie że tu chyba jest jednak bardziej mokro i gorąco niż w poprzednim naszym miejscu zamieszkania. Nasze okna wychodzą na sąsiedni budynek jakiegoś wieżowca, jednak co chwila pomiędzy konstrukcjami widać ciężkie chmury.

A żeby było tego mało to trafił nam się pokój z atrakcjami… W czasie jednej z nawałnic deszczowych na podłodze pojawiła się woda. Okazało się po chwili poszukiwań, że to jakimś cudem przecieka ściana !!! Krople wody sączył się z pomiędzy kilku pęknięć tynku. Dziwne. Ale po dotknięciu tych miejsc okazało się że są bardzo miękkie. Mocniej na naciskaliśmy z obawy, żeby nie przebić się na zewnątrz budynku…

Wezwany na pomoc Nasz gospodarz trochę nieporadnie pogapił się i dał am ręcznik żeby położyć na podłodze! Odsunęliśmy biurko aby woda nie zamoczyła komputera i aparatu fotograficznego. Jutro ponoć ma ktoś przyjść i coś z tym zrobić. Na moje oko to potrzeba tu rozkuć i zatynkować na nowo kawał ściany! A my tu przecież mieszkamy cały czas. Ciekawe co wymyśl kolumbijski fachowiec…

Dzień siedemset osiemdziesiąty – 11.11.2020

————————–