Kolumbia – Dzień 784

O poranku wyglądaliśmy przez okno z wielkim zaciekawieniem. Prognozy pogody mówiły, że ma być już dziś dużo spokojniej i bez deszczu. Jednak ciężkie chmury na niebie pozostały. Na dodatek mocno się ochłodziło. Oczywiście nie do tego stopnia, żeby ubierać coś grubszego na siebie. Nadal pozostajemy w krótkich spodenkach i jakiejś koszulce. Już od wielu miesięcy nie zakładamy nic cieplejszego.

Po pozytywnej ocenie stanu pogody na zewnątrz decydujemy się iść na miasto. Dziś za cel obieramy trochę dalsze rejony położone od nas. Idziemy w kierunku sporej twierdzy i umocnień wojskowych. W wielu miejscach na mieście widać ślady po przebytej tropikalnej burzy. Niektóre znaki drogowe i informacyjne sa pozrywane i uszkodzone. A najbardziej widać przeszłe zdarzenia po tym jak w wielu miejscach w obniżeniu ulic stoi woda morska, którą wiatr wepchnął na ląd…

Samochody i ludzie miejscami poruszają się do kostek, lub wyżej w wodzie. Kluczymy pomiędzy tymi wielkim „jeziorami” i zwiedzamy 😉

Dziś obchodzimy też mury starego miasta aż z drugiej strony. Wchodzimy na starówkę podtopionymi uliczkami i po drodze zajadamy się krewetkami, a potem znajdujemy miejsce na tradycyjny obiad.

Dzień siedemset osiemdziesiąty czwarty – 15.11.2020

—————————-