776 dzień wyprawy
Dziś jedziemy na obiad z Iwoną i Andrzejem. Wczoraj farbowanie włosów, wobec tego dziś należy się pokazać światu. Albo jakoś tak. Jedziemy do Ochuny to jednak jedna z najlepszych knajp w Rosarito i nie ma co o tym dyskutować.
776 dzień wyprawy
Dziś jedziemy na obiad z Iwoną i Andrzejem. Wczoraj farbowanie włosów, wobec tego dziś należy się pokazać światu. Albo jakoś tak. Jedziemy do Ochuny to jednak jedna z najlepszych knajp w Rosarito i nie ma co o tym dyskutować.
775 dzień wyprawy
W jednym z małych meksykańskich sklepików, gdzie zapach świeżych tortilli miesza się z aromatem słodkich buñuelos i rozmowami sąsiadów, uwagę klientów przykuwa coś wyjątkowego — na ścianie, tuż nad ladą, wisi zdjęcie młodego mężczyzy. Ubrany w koszulę , patrzy prosto w obiektyw z lekkim uśmiechem.
774 dzień wyprawy
Najpierw znajdź trochę wolnej przestrzeni – w dużym RV da się to zrobić, zwłaszcza gdy schowasz krzesła, przestawisz stół albo po prostu rozłożysz karimatę na środku. Jeśli masz slide-outy, czyli te rozsuwane ściany, jesteś w domu – miejsca będzie jak w małej siłowni.
773 dzień wyprawy
Chupacabras to mityczne stworzenie, którego istnienie zgłaszano głównie w Ameryce Łacińskiej i południowych Stanach Zjednoczonych od lat 90. XX wieku. Nazwa pochodzi z języka hiszpańskiego i oznacza „wysysacz kóz”, co odnosi się do rzekomego sposobu, w jaki zwierzę miało atakować swoje ofiary – poprzez wysysanie krwi.
772 dzień wyprawy
Przychodzą dni, kiedy można się załamać, ale nie ma co. Trzeba do przodu iść, szukać rozwiązań i takie tam durnowate coachingi. Myślimy jak tu wszystko rozwiazać, jak działać jak zaplanować. Zamówiliśmy przetwornicę, i tak to do idzie…
Zamówiliśmy też ten przepust do zbiornika z szarą wodą, także wszystko do przodu.
771 dzień wyprawy
Dziś wielki dzień. Któryś z kolei. Kupujemy filtry do wody. To znaczy już kupujemy trzeci raz, ale teraz już poszliśmy po bandzie, bo kupiliśmy niezwykle wypasiony filtr, za całe 300 USD. Ale ma to nas uchronić przed wszelkimi zanieczyszczeniami, a także oswobodzić z tych wielkich butli z wodą, które wozimy i co jakiś czas kupujemy w sklepie, jako wodę pitną

Musimy jednak montaż odłożyć na trochę, bo okazuje się, zę wcale to nie jest super proste.
770 dzień wyprawy
W poniedziałkowy ranek przeciągamy się w słońcu na Punta Azul. Jest rześko, ale bardziej ciepło niż zimno. Dziś oczywiście po zrobieniu niezbędnych rzeczy i zarządzeniu planem pracy w remoncie/zmianie w domu na Punta Azul, jedziemy oczywiście na Playas, bo dziś rynek, jak zwykle w poniedziałek.
769 dzień wyprawy
Dziś dzień pod znakiem pizzy i pasty. Zaprosiły nas Magda i Kasia na obiad w podziękowaniu za to, że kiedyś do Los Angeles wieźliśmy Madzię. Ale tak naprawdę to pretekst do spotkania i oplotkowania, pośmiania się i snucia planów wymiany pomysłów i ideii.
768 dzień wyprawy
Przychodzi taki dzień kiedy trzeba zrobić pranie. Normalnie pakujesz wszystkie brudne ciuchy do torby i jedziesz, do pralki… a że Aluś mieszka w mieszkaniu gdzie jest pralka, przy okazji jest też pod moją troskliwą opieką.
Rano Krzysiek naprawia kotka, bo chiński mechanizm sie rozsypał, odlutował się, urwał kabelek.