Archiwum kategorii: Meksyk

46. Pomiędzy wulkanami

46 Dzień wyprawy

Wspaniały dzień dzisiaj. Rano budzimy się w miarę wyspani, około 7.00. Wstajemy, bo chcemy jak najszybciej uciec z naszego pokoju bo nie ma okna. To znaczy ma, ale taki na szyb wentylacyjny, wewnętrzny. Więc trzeba zapalać światło rano, żeby było wiadomo czy jest już jasno i która godzina… Pakujemy się szybciutko i idziemy na parking po auto.

45. Ruszamy w drogę…

45 dzień wyprawy

Nareszcie ruszamy. Budzimy się wcześnie, podekscytowani oczekującą nas wyprawą. Ruszamy dziś z Veracruz do Puebla. Krzysiek idzie na strzeżony parking odebrać Defendera, ja pakuję wszystkie graty. Później razem wszystko upychamy w samochodzie i ruszamy w drogę. Jeszcze pożegnanie z „sąsiadami”, potem śniadanie w La concha, naszej ulubionej śniadaniowni, potem jeszcze kupuję wyciskany sok z ananasów, żegnam się z ulubionym sprzedawcą tych owoców i już w coraz gorętszym powietrzu wyjeżdżamy z Veracruz.

42. Odmienne stany rzeczywistości

42 dzień wyprawy

Jest prawie 17.00 czasu meksykańskiego. Siedzę w naszym mieszkaniu i kciuki trzymam. Może się w końcu uda odebrać auto. Nerwowy dzień dziś od rana. Wczesna pobudka, ale raczej wynikająca z tego, że wcześnie się wczoraj położyliśmy. Ja od rana ćwiczenia, aktywność fizyczna jest jak najbardziej wskazana, potem prysznic, pyszny koktajl z awokado, limonek i banana.

40. Wielkanoc po Meksykańsku

40 dzień wyprawy

Wielokrotnie już w przeszłości spędzaliśmy święta w różnych okolicznościach. W czasie podróży trzeba być elastycznym. Konserwatyzm i przywiązanie do tradycji jest ważne, ale nie zawsze uda się zorganizować i osiągnąć atmosferę świąt z dala od domu. Jednak właśnie taka rzeczywistość nas obecnie otacza i staramy się czerpać z niej jak najwięcej.