394 dzień wyprawy
Jedziemy w południe z Alim do Punta Azul. Połączymy w ten sposób dwie rzeczy. Po pierwsze postaramy się go tam „wybiegać” żeby miał mniej siły na późniejsze szaleństwa w domu. A trzeba przyznać że energii mu nie brakuje.
394 dzień wyprawy
Jedziemy w południe z Alim do Punta Azul. Połączymy w ten sposób dwie rzeczy. Po pierwsze postaramy się go tam „wybiegać” żeby miał mniej siły na późniejsze szaleństwa w domu. A trzeba przyznać że energii mu nie brakuje.
393 dzień wyprawy
Chory piesek wraca dziś do domu. Na szczęście nie jest całkiem chory, bo szaleje na maksa, ale wybiegał się na Punta Azu, gdzie go zabraliśmy i jest teraz dużo lepiej. Podobno ma za dużo białka we krwi albo w moczu.
392 dzień wyprawy
Nie jest dobrze. Ali zesikał sie znowu w nocy, nad ranem dramat i razem podjęliśmy decyzję, że trzeba do lekarza jechać. Lekarz zadecydował, że Aluś musi zostać na obserwacji w klinice (czytaj: w klatce w tym przybytku). Także niestety musiał zostać.
391 dzień podróży
Właśnie nadeszła niedziela. Wszyscy wstali dziś o 6.00. Alik zesikał się w łóżko… Nie wiadomo co to będzie z nim dalej. Co 1,5 godziny skamle, że chce wyjść i faktycznie siusia dużo. Albo coś mu zaszkodziło, albo to jakieś komplikacje po ostatnim zabiegu.
390 dzień wyprawy
Dziś tylko parę godzin pracujemy, potem przychodzi deszcz. Jedziemy do domu robić pizzę. Jak zwykle wychodzi wspaniała. Na cieniutkim cieście, jest pyszna. Jutro Andrzej i Iwona z Kasią jadą na narty do Mamoth. My zostajemy pilnować Alusia. Będziemy go przyuczać zostawania samemu w domu 😉 Wieczorkiem gadamy i ustalamy ogólne działania na następny tydzień.
389 dzień wyprawy
Wyłazi ciągle to białe gówno na kafelkach… Mam skojarzenia jak w jednym z mocnych skeczów o domku w Karkonoszach… Do sprzątania ciągle niewyobrażalne ilości metrów kwadratowych. Każdą białą plamę trzeba trzeć, raz przy razie. Jak to Krzysztof mówi, metodycznie.
388 dzień wyprawy
Drugi dzień pucujemy wszystko. Na kolanach wyrywamy z kafelek wżery z białej farby które ostatnia ekipa remontowa Ricardo zostawiła nam na pamiątkę… Doprawdy chce się płakać. W „europejskich’ realiach takie rzeczy się raczej nie zdarzają. Konkurencja i zwyczaje wymagają w miarę czystych pomieszczeń po takich dużych remontach i budowach.
387 dzień wyprawy
Nie ma co za dużo pisać na dziś, bo jesteśmy wykończeni. Ja cały dzień na „szmacie” zasuwam 🙂 czyszczę już dom w Punta Azul po budowie. Klej, zaprawa, farba, silikon i inne paskudztwa są wszędzie. Krzysiek udziela się dziś w sprawie naprawy Jeepa Andrzeja, bo chłodnica poszła.
386 dzień wyprawy
Ranek wreszcie we czwórkę. Pijemy kawę, gadamy, rozpoczynamy dzień. dawno już tak nie było, przeszło trzy tygodnie. A teraz teoretycznie wszystko wróciło na dawne tory. Nie wiadomo co dalej, nie wiadomo jak się to wszystko potoczy. Ale też nie ma co się nad tym wszystkim zastanawiać.
385 dzień wyprawy
Elon Musk zafundował nam ciekawe zakończenie dnia. To dziś, o 19:28 wystartowała z kalifornijskiej bazy sił kosmicznych Vandenberg rakieta Falcon 9. Ma ona umieścić kolejną partię satelitów interneotwych Starlink na orbicie. Nie ma co, SpaceX zorganizowało nam ciekawy pokaz.