304 dzień wyprawy
Czas leci pierońsko szybko. Już za jedenaście dni mój check in. Wylatuję do Polski. Oczywiście jeszcze przed wyjazdem jest sporo do zrobienia, bo przecież trzeba przekroczyć pieszo granicę ze Stanami. To zawsze jakoś tak lekko stresuje. Jest irracjonalna obawa przed ewentualnymi problemami… Oczywiście ryzyko jest naprawdę niewielkie.