124 dzień wyprawy
Rano oczywiście pełne słońce, ae wiatr o wiele większy. Przestawiamy się do cienia O wyjściu na zewnątrz prawie nie morze być mowy, bo roje komarów są takie, że bez siatki na głowie to po prostu nie ma sensu chodzić…
Nawet śniadanie robimy w samochodzie.