72 dzień wyprawy
Ranek wspaniały. Rześko, ale bez ironii. Po prostu znakomite 16 C. Jak na pobudkę w Defenderze to znakomicie. Nie trzeba się ubierać zbyt mocno przed wyjściem z auta. No i poranna kawa smakuje lepiej. Poranek mija na ustalaniu gdzie, kiedy i po co jedziemy… Potem ja trochę pracuję, Krzysiek też, bo sprawdza całego Defendera pod względem techniczno mechanicznym… Dokręca kilka śrubek bo zdążyły się już poluzować.