Dziś wielki dzień. Dwieście dni w podróży. Jak my to wytrzymujemy? Normalnie. Nawet można powiedzieć, że bardzo dobrze. Tak się złożyło, że dziś sobota i wieczorem Horacio i Elena zaprosili gości. Okazja jest podwójna. Po pierwsze przyjechali Polacy (czyli my) i trzeba ich zobaczyć, poznać, bo drugie jest mecz Urugwaj – Kolumbia (jedna ósma finału Mistrzostw Świata).
Archiwum kategorii: Ameryka Południowa
Argentyna – sto sześćdziesiąty dziewiąty dzień wyprawy
Cały dzień dziś trwają intensywne prace nad zestawami napędowymi w obu motocyklach. Wczoraj zakupiliśmy to co niezbędne, by dziś wymieniać. Ceny części zamiennych w Argentynie, są średnio o połowę wyższe, a niektóre nawet dwukrotnie. Od rana trwała ciężka praca. No prawie od rana, bo najpierw wyspaliśmy się.
Argentyna – sto sześćdziesiąty ósmy dzień wyprawy
Kocham to. Po prostu kocham. Mamy zawsze jakiś plan. Zawsze. Ale przeważnie musimy tworzyć alternatywne podplany (międzyplany?), które pozwolą nam zrealizować cel. Naszym celem było dojechać dziś do Buenos Aires, a dokładniej jakieś 20km dalej, do domu Alejandra i Liliany, u których mieliśmy przyjemność gościć na początku naszej wyprawy, gdy byliśmy pierwszy raz w Buenos Aires, z polecenia Horacio z Urugwaju.
Argentyna – sto sześćdziesiąty siódmy dzień wyprawy
Poranek przyszedł dziś bardzo szybko . Wczoraj postanowiliśmy, że dziś już na pewno wyjeżdżamy i słowo stało się ciałem, pomimo, że same kłody pod nogi nam od rana Rysiek rzucał… Koniecznie chciał, żebyśmy zostali dłużej i zastawił nam motocykle 300 kg beczką wypełnioną masą tynkarską.
Argentyna – Villa Gesell – sto sześćdziesiąty piąty i szósty dzień wyprawy
Dzisiaj dzień rytmów Latino. Profesor Jose był dziś wyjątkowo smutny. Pewnie dlatego, że to moja ostatnia lekcja…
Kupujemy jeszcze olej na dolewkę do silnika na dalszą trasę. Żegnamy się z miłymi chłopakami z „naszego” sklepu motocyklowego. Wypytują o dalsze nasze plany!
Argentyna – Villa Gesell – sto sześćdziesiąty trzeci i czwarty dzień wyprawy
Zasłyszane od Gali i Ryśka, którzy dziś wrócili z wojaży po Argentynie. Ciekawa kwestia jest z samochodowym GPS. Człowiek stara się być kulturalny i uprzejmy, a tu „Kaśka”, która jako głos ustawiona jest w GPS cały czas przeklina. A skąd się jej to bierze?
Argentyna – Villa Gesell – sto sześćdziesiąty pierwszy i drugi dzień wyprawy
Dziś czas na większe prace przy motocyklach. Wymieniamy filtry i olej w obydwu. Czyścimy łańcuchy. Na moim motocyklu w trakcie tej czynności zauważam brak zapinki na ogniwie. W samą porę to wyszło, bo mógł być problem w czasie jazdy potem.
Jest też trochę prac kosmetycznych.
Argentyna – Villa Gesell – sto sześćdziesiąty dzień wyprawy
Dzisiaj zaprosił nas na obiad Andres. Andres prowadzi program Motoencuentro.tv w lokalnej telewizji. Poznaliśmy go przypadkiem. Zobaczył nas na motocyklach i zaproponował wywiad do programu który prowadzi. Mieliśmy trochę stresu jak to wyjdzie, ponieważ wszystko było w języku hiszpańskim. Ale jakoś daliśmy radę powiedzieć trochę o nas i naszej wyprawie.
Argentyna – Villa Gesell – sto pięćdziesiąty siódmy, ósmy i dziewiąty dzień wyprawy
Dzień rozpoczął się pięknie a wieczorem padało. Poza tym dziś mąż zagonił mnie znowu do roboty. Całe szczęście, że tylko pewne prace „wykończeniowe”…
……………………………………………………………………………………………………………………………………..
Kolejny dzień, oprócz intensywnego wysiłku, upłynął pod znakiem rytmów Latino.
Moja cotygodniowa lekcja zakończyła się wielkim potem…
………………………………………………………………………………………………………………………………….
Argentyna – Villa Gesell – sto pięćdziesiąty czwarty, piąty i szósty dzień wyprawy
Dzisiaj spotkałam rybaka. Na molo zbierają się entuzjaści wędkowania i łowienia ryb. Wędkuje się na wędkę (jak sama nazwa wskazuje), a łowi się za pomocą sieci. Tutaj mają specjalne siatki, takie sita można powiedzieć, które zwą się mediomundo (czyli pół świata)
Wtorek to dzień na który czekamy z utęsknieniem.