Archiwum kategorii: Urugwaj

Urugwaj – sto dziewięćdziesiąty siódmy dzień wyprawy

Dziś fantastyczny dzień. Głównie za sprawą meczu Urugwaj – Włochy. Emocje były ogromne.Zmagania Urugwajczyków oglądaliśmy w porze obiadu, na który Horacio przygotował same pyszności – chinchulin czyli krowie jelita, nereczkę i kiełbaski zwane chorizo. Dwóch pierwszych nawet nie próbowałam, ale mój mąż nereczkę zjadł i owszem, może się nie oblizywał, ale zjadł.

Urugwaj – sto dziewięćdziesiąty czwarty dzień wyprawy

Jesteśmy w Urugwaju. Pogoda dziś wymarzona. Zimno, ale słonecznie. Rankiem zapakowaliśmy nasze motorki w cały ekwipunek i ruszyliśmy w stronę granicy. Jeszcze w Argentynie pozbyliśmy się wszystkich peso, kupując maleńkie pamiątki, zostawiliśmy sobie jedynie trochę peso, na międzynarodowy most nad rzeką Uruguay (Puente International Gualeyguachu – Fray Bentos).

Urugwaj – dwusetny dzień wyprawy

Dziś wielki dzień. Dwieście dni w podróży. Jak my to wytrzymujemy? Normalnie. Nawet można powiedzieć, że bardzo dobrze. Tak się złożyło, że dziś sobota i wieczorem Horacio i Elena zaprosili gości. Okazja jest podwójna. Po pierwsze przyjechali Polacy (czyli my) i trzeba ich zobaczyć, poznać, bo drugie jest mecz Urugwaj – Kolumbia (jedna ósma finału Mistrzostw Świata).

Urugwaj – czterdziesty czwarty dzień wyprawy

No to jesteśmy w Argentynie. A było ciężko dojechać. Oj ciężko. Po pierwsze wczoraj tak lało, że myśleliśmy że taka trzydniówka się zaczęła. Przechodził ostry front po upalny i lało tak, że poprawiać nie trzeba było. Wykorzystaliśmy przerwę w padaniu i wyruszyliśmy, czule żegnając się z Eleną i Horacio, którzy jeszcze nam towarzyszyli do głównej drogi prowadzącej do granicy.