Dzień pięćset dziewięćdziesiąty siódmy – 12.05.2020
Czas leci szybko. Powoli przyzwyczajamy się do naszego nowego loku. Powoli też ogarnia nas leciutkie rozleniwienie i niewiele nam się chce. Nowy film na YT już gotowy, wstawiony A przy okazji co za rozkosz, kiedy masz szybki internet i kiedy ładowanie filmu trwa 10 minut, a nie 16 godzin jak na campingu Casa Grande. Jutro środa. Jakiś tam numerek w paszporcie mamy, na który wolno wchodzić do sklepu, więc chyba jak mięsożercy nakupujemy jutro jakiegoś drobiu i mięsa… I przy okazji inne rzeczy zrobimy. Dziś serial Ozark, któy może nas i trochę wciągnął.. No dobrze, może i też trochę pracujemy, ale naprawdę nie tyle ile by się należało…
Dziś jeszcze zdecydowaliśmy się zamówić wodę Musicie wiedzieć, że w Santa Marta nie pije się wody z kranu, nawet po przegotowaniu. To niezdrowe. Podobno. Nikt nie pije i wszyscy odradzają. Ok. To tłumaczyłoby dlaczego skóra po prysznicu robi się jakaś liszajowata. W każdym razie jesteśmy z siebie dumni, bo zamówiliśmy wodę, dwie wielkie butle zwieźliśmy do recepcji, razem z 10.000 COP, bo jedna butla na wymianę to 5.000 COP, później pan recepcjonista zadzwonił, że przywieźli i już. Mamy wodę… dwie butle po 5 galonów .
———————————-




