Dzień pięćset trzydziesty czwarty – 10. 03.2020
Dziś prawie leniwy dzień. Krzysiek trochę grzebie przy aucie. Zakłada nowe sygnały dźwiękowe, prezent od Michała. No i lokalizuje wreszcie problem ze światłami. Bo nie mieliśmy od jakiegoś czasu awaryjnych i świateł pozycyjnych. Ja głównie leżę na hamaku… potem sprzątam trochę w szafkach w aucie bo już się bałagan zrobił.
Pozatym nic się nie dzieje z naszą grupą do kontenera. Ciągle nie wiadomo nic pewnego… Na razie próbujemy się trochę relaksować. Wszystko przecież się ułoży i jakoś dopłyniemy do Panamy… 😉
Miejsce jakie znaleźliśmy wczoraj coraz bardziej nam się podoba. Prawdziwa „dzika” plaża na końcu świata. Zostajemy tu na kolejny dzień, a może i jeszcze kolejny…
—————————–






