Kolumbia – Dzień 635

Dzień sześćset trzydziesty piąty – 19.06.2020

Pomimo, że dziś piątek to przygotowujemy się mentalnie do kolejnego wyjścia w tym tygodniu na miasto. Jedziemy do Santa Marta do tego samego szpitala, co w zeszłym tygodniu. Tym razem mam umówioną wizytę u ortopedy. Z ręką jest tak sobie. Oczywiście nic się nie dzieje nadzwyczajnego, ale lepiej sprawdzić i skonsultować się ze specjalistami w Kolumbii.

Upał ponownie dziś ogromny! Ale, ale zapomniałem o najważniejszym! Przyszła do nas przesyłka, a właściwie dwie przesyłki z Bogoty, ze stolicy. Otrzymaliśmy spore koperty z polskiej ambasad. W środku zaś pakiety wyborcze w głosowaniu na prezydent Rzeczpospolitej. Super! Od razu becz wahania otwieramy, analizujemy pozycję z kandydatami i głosujemy. Znaczy zaznaczamy wybranego kandydata, zaklejamy koperty i niezwłocznie zabieramy ze sobą. Jedziemy szukać placówki pocztowej gdzie możemy wysłać cały pakiet ponownie do ambasady. Zgadnijcie na kogo głosowaliśmy jednomyślnie… 😉

Około 13 mieliśmy już wysłane koperty. Co prawda cała „zabawa” kosztowała nas 10.300 Peso (około 11 PLN). Ale czego nie robi się dla ratowania Polski… 😉 Ciekawa sytuacja w tej Kolumbii, bo jako tako nie ma tu poczty, tylko firma Servientrega, która pełni rolę doręczyciela.. ot, ciekawostka taka.

stoimy w kolejce do wysłania naszych głosów wyborczych

Potem weszliśmy z niemałym trudem do szpitala. co prawda na recepcji poszło sprawnie, ale lekarz spóźnił się ponad godzinę niestety. Ale w nagrodę okazał się całkiem kompetentny. Stwierdził, że mam jakąś tam dysfunkcję, atrofie mięśnia, cieśn nadgarstka i takie tam. Konieczny jest jakiś zastrzyk i opaska uciskowa na miesiąc na rękę zakładana na noc… A poza tym nie wolno obciążać ręki i nie wykonywać zbyt gwałtownych ruchów nią. Niestety zastrzyku nie udało się załatwić od ręki, bo placówka ponoć takich nie robi… Wróciliśmy zatem do domu i czekamy na kolejne kroki naszego ubezpieczyciela. To on ma działać dalej i umawiać kolejne wizyty.

w poczekalni

——————————————