dav

Boliwia – Dzień 248

Dzień dwieście czterdziesty ósmy 29.05.2019

Dojeżdżamy do La Paz, a właściwie do El Alto. 4000 mnpm .Mamy namiar od Marcina Obałka z traktoriady na sympatycznego Boliwijczyka. Pedro natychmiast zabiera nas do swojego domu, wjeżdżamy do garażu, nie bez problemów, bo trzeba zdjąć karnistry  i spuścić powietrze w oponach. Niestety nasz Defender jest wysoki, i nie wszędzie się mieści. To jego spory mankament. Do Pedra jednak wjeżdżamy po kilku przymiarkach. Mieszkanie Pedra jest duże, cztery pokoje, salon, kuchnia. Do porządku i czystości można by się przyczepić, ale w ogóle się tym nie zajmujemy. Jemy razem mały obiad, który podgrzewa Gladys, żona Pedra. Później wychodzimy na miasto. La Paz zachwyca. To miasto wysoko położone. Faktyczna stolica kraju. To tutaj zlokalizowane są wszystkie rządowe i prezydenckie instytucje. Najwspanialszy jest system kolejek linowych, który funkcjonuje nad miastem, kilka linii zawieszonych wysoko, pozwala bez problemu poruszać się po mieście, oglądając jego urok z góry.

Dojeżdżamy do centrum, trochę spacerujemy. Pełno ludzi, tłok. Miasto zachwyca, ale po doświadczeniu w Cochabambie jesteśmy bardzo ostrożni…

Wracamy wieczorem do mieszkania Pedra. Gladys pokazuje nam filmiki z La Paz, Potem jemy wspólnie kolacje, ziemniaki, ryż, mieso, jakis sos pomidorowy i biały ser… Okaże się niedługo że ta mieszanka bardzo mi zaszkodzi…