Meksyk – Dzień 504

Dzień pięćset czwarty – 09. 02.2020

Niedziele w naszej podróży zazwyczaj nie różnią się niczym szczególnym od zwykłego dnia tygodnia. Można powiedzieć, że jesteśmy szczęśliwcami, bo mamy właściwie niedziele co dzień. Albo jakby wcześniejsza emeryturę… Ale to chyba za daleko idące konkluzje, bo przecież do emerytury mamy jeszcze daleko 😉

Co by nie mówić dzisiejsza niedziela bardzo różniła się od naszych dotychczasowych. Trochę po śniadaniu, czyli około 11 godziny postanowiliśmy, że dziś idziemy ponownie do centrum. Poszukamy jakiegoś muzeum i coś pooglądamy. W niedziele bowiem sa darmowe wejścia dla ludności. Jednak nie dla wszystkich, co po niektóre żądają normalnej opłaty od obcokrajowców. Jednak znajdujemy kilka które wpuszczają nas za darmo.

aaaaa017 aaaaa018 aaaaa021

No i po odstaniu chwilki w jednej z kolejek po darmowy bilet, idziemy za wskazaniem obsługi po schodach wielkiego budynku. Jakoś tak rzucam okiem na te bilety i widzę tam numery miejsc i rząd gdzie mamy usiąść… Już po chwili okazuje się, ze odebraliśmy w kasie wejściówki na koncert symfoniczny!. Ogromna opera wypełnia się ludźmi a my czekamy aż muzycy i „rozgrzeją” się…

Suma summarum, kompletnie przypadkiem wysłuchaliśmy całkiem fajnego koncertu…

Potem „zaliczyliśmy” jeszcze muzeum historii medycyny. Nie powiem kiedyś to mieli metody na leczenie chorych. Nie wspomnę już o tym jak to było za czasów pre kolumbijskich. Cenne doświadczenie.

aaaaa014 aaaaa013

Jakby na dopełnienie dnia idziemy ponownie na główny plac, który dziś tętni chyba jeszcze bardziej życiem. Szamani szukają odważnych na rytualne okadzanie… Potem na późny obiad znajdujemy hamburgery w rozsądnej cenie. A na dodatek można brać orzeszki bez limitu. Poprzestaliśmy na jednej ale sporej porcji.

fbt

Metro znamy już bardzo dobrze…

aaaaa001

—————————–