55 dzień wyprawy
Rano wstajemy wściekli. W nocy nie było wody, wyłączyli pompę i susza w kranach. A była potrzebna!!!
W każdym razie wstajemy o siódmej i decydujemy by ruszyć, bo jednak trochę drogi przed nami. Upieramy się, by w poniedziałek rano przekroczyć granicę.