45 dzień wyprawy
Nareszcie ruszamy. Budzimy się wcześnie, podekscytowani oczekującą nas wyprawą. Ruszamy dziś z Veracruz do Puebla. Krzysiek idzie na strzeżony parking odebrać Defendera, ja pakuję wszystkie graty. Później razem wszystko upychamy w samochodzie i ruszamy w drogę. Jeszcze pożegnanie z „sąsiadami”, potem śniadanie w La concha, naszej ulubionej śniadaniowni, potem jeszcze kupuję wyciskany sok z ananasów, żegnam się z ulubionym sprzedawcą tych owoców i już w coraz gorętszym powietrzu wyjeżdżamy z Veracruz.