Paragwaj – Dzień 97

ss

Dzień dziewięćdziesiąty siódmy 29.12.2018

Gorąco od rana. Jemy polskie śniadanie u Franciszkanów i ruszamy w kierunku Asuncion, stolicy Paragwaju. Zaskakuje nas to, że nie ma tabliczki z nazwą miasta, tylko bardzo płynnie wjeżdżamy z wielu pomniejszych przyległości miasta do centrum. Bez mapy, bez nawigacji, próbujemy sobie jakoś radzić. Finalnie trafiamy na centralny, najbardziej turystyczny plac miasta. Gorączka. Bardzo gorąco. Nie powiem, że się przyzwyczajamy, ale czasami aż głupio ponownie o tym mówić.

Jemy w churasquerii. To miejsce, gdzie można zjeść dużo mięsa. Szef kuchni serwuje wyjątkowo pyszną wołowinę, równie soczystą wieprzowinę i pyszne kiełbaski z mieszanego miesa.

Robimy jeszcze tur po mieście i decydujemy, że wyjeżdżamy z tego pięknego Paragwaju. W ciągu dobrych dwóch godzin wydostajemy się z miasta, potem, po przekroczeniu mostu na rzece Paraguay, jeszcze dobre kilkadziesiąt kilometrów zanim przekraczamy granicę.

stronk

Dotarliśmy do Chaco. To terytorium zwane z jezyka quechuas „chaku” czyli kraina łowów.

Napisz do nas
Facebook
YouTube