Przez Atlantyk/powrót – dwieście dwudziesty trzeci dzień wyprawy

at_26

Niedziela mija leniwie. Pogoda się ustabilizowała. Jest po prostu gorąco, chociaż niebo zachmurzone. Lepimy dalej do kupy filmy. Czy wspominałam już że to żmudne zajęcie, zwłaszcza jak ma się zamulony komputer?

Mieliśmy wypłynąć z Dakaru wczoraj około północy, ale ranek zastał nas jeszcze w porcie. Wypłynęliśmy dobrze po 10.00, więc mieliśmy około 7-8 godzin opóźnienia. Ale tutaj nie liczy się opóźnień. Dzień w tą, czy w tamtą nie ma znaczenia. Liczy się przede wszystkim bezpieczeństwo ładunku. Trzymanie się rozkładu jest na drugim planie, a raczej po prostu się aktualizuje daty planowanego przypłynięcia, stosownie do okoliczności. Pasażer jest na trzecim planie (albo i czwartym…).

Napisz do nas
Facebook
YouTube